Od tego słowa wszystko się zaczęło.
No dobra, nie wszystko. Wszystko zaczęło się ponad trzy lata temu. Spojrzeliśmy na siebie raz, drugi, podyskutowaliśmy na spotkaniu w duszpasterstwie, zatańczyliśmy niejeden raz... i tak już zostało. Niespełna tydzień temu podczas urlopu mój Miły klęknął przede mną, a dla mnie odpowiedź była oczywista już od dawna. Zostanę.
Czas narzeczeństwa to czas mniej bądź bardziej gorączkowych przygotowań do ślubu i wesela, ale też - o ile nam wiadomo, a przynajmniej tak zamierzamy ten czas ułożyć sami - jest to czas intensywnego przygotowywania duszy do złączenia z inną duszą. Tak, by dwie drogi, które przez pewien czas biegły równolegle i bardzo blisko siebie, teraz stały się jedną.
Ten blog w założeniu ma być świadectwem przeżywania jednego i drugiego, to znaczy przygotowań zarówno materialnych, jak i duchowych i psychicznych. Może komuś, kiedyś, w jakiś sposób... (nie wiem, w jaki, ale wierzę, że jednak) te zapiski pomogą. Póki co my zaczynamy naszą przygodę życia. Zapraszamy do podglądania :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz