Notatnik przedślubny już gotowy (robiony samodzielnie w oparciu o kalendarz wrzucony tu w komentarzu przez B. - dziękujemy :) ) i pierwsze ptaszki już odznaczone. Uf, machina ruszyła.
A my powoli krzepniemy w tej całkiem nowej rzeczywistości. Rozmawiamy o organizacji ślubu i wesela już tak całkiem poważnie, już nie tylko o naszych marzeniach i pomysłach, ale też o ich realizacji. Codziennie coś nowego się pojawia w głowach, codziennie o czymś koniecznie trzeba powiedzieć.
Ale też codziennie dociera do nas, jak poważną decyzję podejmujemy. Całe życie. Co to jest całe życie? Nasze całe życie liczy jak dotąd nieco ponad 20 lat, a my - jeśli Pan Bóg pozwoli - będziemy trwać w naszej decyzji jeszcze dłużej. Czas niewyobrażalny. Rok, dwa, nawet 10, to sobie można wyobrazić. Ale całe życie? Dziwi też perspektywa zmiany wielu aspektów naszego życia. Na przykład wspólnego zamieszkania w gniazdku, które jak dotąd jest tylko moje i tylko przeze mnie zamieszkane (mówi Olga). I... że to tak już na zawsze. Na całe życie. Jak to będzie?
I jakoś optymistycznie patrzymy na tę rewolucję, która świta na horyzoncie :)
Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy! Wprowadź mnie, królu, w twe komnaty! Cieszyć się będziemy i weselić tobą i sławić twą miłość jak wino (...).
Pnp 1,4
środa, 20 sierpnia 2014
sobota, 9 sierpnia 2014
kalendarz
Pierwsza, najważniejsza sprawa organizacyjna. Kupić jakiś kalendarz/notatnik dla narzeczonych. W internetach pełno porad, ale wolimy mieć takie miejsce, w którym sobie wszystko będziemy zapisywać (ten pomysł podpatrzyliśmy u Dobrych Znajomych :)). Póki co pomysłów mnóstwo, ale przecież nie chodzi o to, żeby się pogubić :)
A pomysły się lęgną na wszystko. Na salę. Na taniec (wiadomo!). Na suknię. Na śpiew scholi. No, na wszystko. Uf, powoli. Jeszcze się dobrze pierścionek nie uleżał na palcu...
(Jak to nie?! Już sobie nie wyobrażam, żebym miała go nie nosić :P).
A pomysły się lęgną na wszystko. Na salę. Na taniec (wiadomo!). Na suknię. Na śpiew scholi. No, na wszystko. Uf, powoli. Jeszcze się dobrze pierścionek nie uleżał na palcu...
(Jak to nie?! Już sobie nie wyobrażam, żebym miała go nie nosić :P).
piątek, 8 sierpnia 2014
zostanę
Od tego słowa wszystko się zaczęło.
No dobra, nie wszystko. Wszystko zaczęło się ponad trzy lata temu. Spojrzeliśmy na siebie raz, drugi, podyskutowaliśmy na spotkaniu w duszpasterstwie, zatańczyliśmy niejeden raz... i tak już zostało. Niespełna tydzień temu podczas urlopu mój Miły klęknął przede mną, a dla mnie odpowiedź była oczywista już od dawna. Zostanę.
Czas narzeczeństwa to czas mniej bądź bardziej gorączkowych przygotowań do ślubu i wesela, ale też - o ile nam wiadomo, a przynajmniej tak zamierzamy ten czas ułożyć sami - jest to czas intensywnego przygotowywania duszy do złączenia z inną duszą. Tak, by dwie drogi, które przez pewien czas biegły równolegle i bardzo blisko siebie, teraz stały się jedną.
Ten blog w założeniu ma być świadectwem przeżywania jednego i drugiego, to znaczy przygotowań zarówno materialnych, jak i duchowych i psychicznych. Może komuś, kiedyś, w jakiś sposób... (nie wiem, w jaki, ale wierzę, że jednak) te zapiski pomogą. Póki co my zaczynamy naszą przygodę życia. Zapraszamy do podglądania :)
No dobra, nie wszystko. Wszystko zaczęło się ponad trzy lata temu. Spojrzeliśmy na siebie raz, drugi, podyskutowaliśmy na spotkaniu w duszpasterstwie, zatańczyliśmy niejeden raz... i tak już zostało. Niespełna tydzień temu podczas urlopu mój Miły klęknął przede mną, a dla mnie odpowiedź była oczywista już od dawna. Zostanę.
Czas narzeczeństwa to czas mniej bądź bardziej gorączkowych przygotowań do ślubu i wesela, ale też - o ile nam wiadomo, a przynajmniej tak zamierzamy ten czas ułożyć sami - jest to czas intensywnego przygotowywania duszy do złączenia z inną duszą. Tak, by dwie drogi, które przez pewien czas biegły równolegle i bardzo blisko siebie, teraz stały się jedną.
Ten blog w założeniu ma być świadectwem przeżywania jednego i drugiego, to znaczy przygotowań zarówno materialnych, jak i duchowych i psychicznych. Może komuś, kiedyś, w jakiś sposób... (nie wiem, w jaki, ale wierzę, że jednak) te zapiski pomogą. Póki co my zaczynamy naszą przygodę życia. Zapraszamy do podglądania :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

