Notatnik przedślubny już gotowy (robiony samodzielnie w oparciu o kalendarz wrzucony tu w komentarzu przez B. - dziękujemy :) ) i pierwsze ptaszki już odznaczone. Uf, machina ruszyła.
A my powoli krzepniemy w tej całkiem nowej rzeczywistości. Rozmawiamy o organizacji ślubu i wesela już tak całkiem poważnie, już nie tylko o naszych marzeniach i pomysłach, ale też o ich realizacji. Codziennie coś nowego się pojawia w głowach, codziennie o czymś koniecznie trzeba powiedzieć.
Ale też codziennie dociera do nas, jak poważną decyzję podejmujemy. Całe życie. Co to jest całe życie? Nasze całe życie liczy jak dotąd nieco ponad 20 lat, a my - jeśli Pan Bóg pozwoli - będziemy trwać w naszej decyzji jeszcze dłużej. Czas niewyobrażalny. Rok, dwa, nawet 10, to sobie można wyobrazić. Ale całe życie? Dziwi też perspektywa zmiany wielu aspektów naszego życia. Na przykład wspólnego zamieszkania w gniazdku, które jak dotąd jest tylko moje i tylko przeze mnie zamieszkane (mówi Olga). I... że to tak już na zawsze. Na całe życie. Jak to będzie?
I jakoś optymistycznie patrzymy na tę rewolucję, która świta na horyzoncie :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz